poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Króliczki, mazurki, pisanki - czyli świąteczne myślenie o życiu.

Boże Narodzenie? Nie, Wielkanoc. Mimo tego że za oknem widać było spadające płatki śniegu. Na ulicach na szczęście nie zrobiło się biało, przynajmniej tu w Warszawie. Święta jak co roku minęły za szybko. Tyle przygotowań, by w dwa dni wyjechać do rodziny, usiąść do stołu i choć przez chwilę móc nacieszyć się obecnością bliskich. Zapomnieć o zmartwieniach, i zatracić się w rozmowach. Które pełne były emocji tych dobrych jak i tych gorszych. Bo czasem każdy musi się wygadać. 
W tym roku trochę mnie poniosło z pieczeniem. Może nie zrobiłam tego dużo, ale dość mocno poczułam samą atmosferę Wielkanocy. Malowanie jajek, przystrajanie koszyka. Tak więc na stole musiało pojawić się ciasto w kształcie wielkiej pisanki. Zwykły biszkopt przełożony kolorową masą i truskawkami. Pobawiłam się jedynie barwnikami i samym ozdabianiem. Szpryca do kremu, czekoladowe dropsy i posypka. Wystarczy odrobina wolnego czasu i wyobraźni. Tak niewiele a zawsze wychodzi coś ładnego. Podobno ciasto było dobre :) Szczerze mówiąc samo to pieczenie nasunęło mi pewną myśl. By zrobić ten blog nieco bardziej kulinarnym. Uwielbiam piec i ozdabiać więc może będziecie mogli zobaczyć co nieco z moich dokonań. 
Przez te kilka dni miałam trochę czasu na przemyślenie pewnych spraw. Zastanowienie się nad tym co i kiedy czuję. Dotarło do mnie że niekiedy powinnam odpuści, nabrać dystansu. Cieszyć się tym co mam w tej chwili, otaczającymi mnie ludźmi. A już na pewno przestać tak myśleć i pozwolić by zwykłe wyobrażenia mogły zepsuć mój nastrój. Zaufać sobie i temu, że to ja mam kontrolę nad własnym życiem. Bo lepszych ludzi wokół siebie nie mogłam znaleźć.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz