Wyjazd do Londynu był najbardziej spontaniczną rzeczą jaką zrobiłam. Wieczorem z przyjaciółką kupiłyśmy bilety, a już następnego dnia rano siedziałyśmy w busie prosto na wyspy. Nigdy tego nie zapomnę. Strach, podekscytowanie i ogromna radość, wszystko naraz. Ale właśnie takie wyjazdy, są najlepsze. Zero planów, zwyczajnie pakujesz się i jedziesz. Nie pytając nikogo o zdanie. Wystarczy mieć trochę odłożonych pieniędzy, które zawsze gdzieś się znajdą. Najlepszą przyjaciółkę, równie zwariowaną chodź trochę bardziej ogarniętą w otaczającym ją świecie niż ja. P.S gdyby nie Ty na pewno bym tam zginęła. I głowę pełną marzeń. Trzy niezbędne rzeczy i można ruszać.
Bez strachu i żadnych zahamowań, w końcu życie mamy jedno i trzeba je przeżyć w należyty sposób.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz