niedziela, 8 marca 2015

#offline

Dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do wyjątkowo udanych. Wypad na koniec świata z przyjaciółmi każdemu dobrze robi. Z dala od otaczającego świata, zgiełku i hałasu miasta. Powoli wkraczamy w bardzo przyjemne miejsce gdzie telefon nie ma zasięgu, nikt nie wie czym jest wi-fi a płuca wypełniają się świeżym niczym nie zatrutym powietrzemZrobienie kilku zdjęć, długi spacer, kolejne próby rozpalenia ogniska. Najlepsza zabawa. Zakończyliśmy ją w pizzeri gdzie po całym dniu w końcu mogliśmy się najeść. 

Uwielbiam to jak szybko płynie tutaj czas. To jak ludzie ślepo dążą do realizacji swoich celów. A pierwszym codziennie rano jest na pewno jak najszybsze dotarcie na przystanek autobusowy. Jednak raz na jakiś czas ucieczka od tego wszystkiego jest najlepszą rzeczą jaką można zrobić zarówno dla swojej duszy jak i ciała.

Trochę styrana ale bardzo zadowolona, zabieram się z moimi myślami do łóżka. Gdzie otoczona przez masę kabli, zeszytów i poplątanych słuchawek, nie mogę wyplątać się z macek bardzo przyjemnej i zapraszającej do siebie pościeli. Ale tak właśnie czuje się najlepiej, ze swoim bałaganem, w końcu mogę zasnąć. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz